Poczytaj!
Fragment książeczki Doroty Malinowskiej "Aban i zbuntowane rogatki"
Tych, co tor przekroczyć mają, najpierw znaki ostrzegają.
Pierwszy z nich ma żółte tło i jest troszkę śmieszny, bo
ktoś, kto znak ten projektował, płotek na nim namalował.
A trzy znaki pozostałe prostokątne są i białe.
Każdy paski ma czerwone po przekątnej ułożone.
Przy przejeździe, z każdej strony, jest też szlaban ustawiony,
na odległość sterowany, półrogatką nazywany.
Tuż przed dwiema rogatkami stoją słupy ze światłami,
które mrugać zaczynają, gdy pociągi się zbliżają.
Dodatkowo wszystkich w krąg alarmuje głośny gong,
że rogatki ze stron dwóch zaraz zatrzymają ruch.
(…)
Więc gdy pociąg mknie z daleka, każdy przed rogatką czeka,
bo od dawna dobrze wie przede wszystkim o tym, że
pociąg to niebezpieczeństwo i na torach ma pierwszeństwo.
(…)
Pierwszy znak, na jednej nodze, stoi zawsze tuż przy drodze.
Tło koloru ma żółtego, brzeg czerwony, a do tego
jedzie na nim pociąg mały, niczym smoła czarny cały.
Bliżej torów, z prawej strony stoi znak biało-czerwony.
Dwa ramiona skrzyżowane w pasy ma pomalowane.
Nazywany jest dlatego krzyżem Andrzeja Świętego.
A gdy znak ten już miniecie, przed torami się znajdziecie.
I tu znowu powiem wam, że przy torach każdy sam
będzie musiał zdecydować, jak bezpiecznie się zachować,
bo żadne zabezpieczenia nie zwalniają od MYŚLENIA.







